Gmina: rewitalizacja i wyższe ceny za śmieci
Potencjalnie błyskawiczna sesja nadzwyczajna i tylko 2 uchwały, zwołana z racji potrzeby przegłosowania przystąpienia gminy do programu rewitalizacji społecznej, przerodziła się w ponad dwuipółgodzinną.
Niezrzeszony radny Stanisław Ostrowski zarzucał, że władze i rada decydują o obszarach i projektach rewitalizacji bez udziału mieszkańców. Okazało się również, że zapowiedzi polubownego rozwiązania problemu nieprawidłowej wycinki drzew (którą poruszał mieszkaniec Dąbrowy Józef Borowski) są nierealne.
Rada grozi, że skieruje sprawę do prokuratury. A radny Stanisław Król stwierdza wzburzony, że radni się ośmieszają. Ponadto prawdopodobnie podrożeje wywóz śmieci, z racji ich wzmożonej produkcji przez mieszkańców gminy. I nie będzie, w takim przypadku, ucieczki od wyższych opłat. Gmina szuka skutecznego sposobu ich ściągania, a póki co boryka się z tymi samymi problemami, co inne polskie samorządy.
Na wstępie burmistrz omówił szerzej dwie przygotowane do przegłosowania uchwały w sprawie: przystąpienia do opracowanie Gminnego Programu Rewitalizacji Gminy Dąbrowa Tarnowska na lata 2016 – 2023 i zasad wyznaczania składu oraz zasad działania Komitetu Rewitalizacji.
– Ma nam pomóc lepiej funkcjonować. Możemy kompleksowo rozstrzygać różne problemy. Te kwestie były omawiane z mieszkańcami i przedstawicielami różnych grup społecznych. Musimy do końca roku przekazać do marszałka projekt rewitalizacji. (…) Mamy na to miesiąc czasu, może trochę więcej. U marszałka mają 21 dni na sprawdzanie tej zgodności. Chcielibyśmy jeszcze przed świętami przyjąć ten program. Na dzisiaj wyznaczyliśmy obszary przewidziane do rewitalizacji i wpisujemy je do programu. Mamy już ścieżkę otwartą do przygotowywania się do tego programu. Jest to najważniejszy dokument wymagany do rewitalizacji. Ten program kosztuje ok. 35 tysięcy 760 zł. Dokładamy swoje ponad 3 tysiące zł. Dobrze, że się nie spieszyliśmy z tym, bo ci, którzy wnieśli projekty wcześniej, niestety zapłacili z własnej kieszeni – wyjaśniał Krzysztof Kaczmarski.
Wątpliwości co do funkcjonowania tego programu w gminie i – jego znaniem – niedoinformowania społeczeństwa w tym zakresie, wyraził Stanisław Ostrowski.
– Ustawa jest z 2015 r. Jaki to jest okres, który obowiązywał? Chodzi mi konkretnie o czas. (…) Jest okno okresu świątecznego. Państwo znowu przyspieszacie i robicie to ponownie bez konsultacji z mieszkańcami. Program jest płytki – internauci, którzy zgłosili w związku z tym swoje uwagi (194 osoby), to jest tylko promil społeczeństwa. Nie może się to odbyć bez społeczeństwa. Nie może! A społeczeństwa nie ma w tym. Zamykacie temat przed społecznością i chcecie narzucić własną wizję. Ja się z tym nie zgadzam, jako przedstawiciel społeczności. Ośmieszamy się. Nie chcą przyjść ludzie, bo nie wierzą w Wasze słowa; w Wasze pustosłowie. Jak się to ma do kolei? Jakie podziemne garaże w obszarze kotłowni? (dwa projekty dot. wymienionych obszarów, proponowanych do programu rewitalizacji – red.). To jest kolejny niewypał – kolejne niedomówienie, niedopatrzenie. To jest wielki skandal! Spotkacie się naprawdę z wielkim protestem ludzi! Nie będę organizatorem tego, ale na pewno się przyłączę. – zapowiedział Stanisław Ostrowski.
– Panie Staszku, dziwię się, że Pan kieruje te pytania, które nie powinny się pojawić, bo bierze Pan we wszystkim udział. (…) Na przełomie lipca – sierpnia było podpisanie umowy. Jeżeli jest gdzieś w kraju inna droga do realizacji tego, to proszę to wskazać. W Małopolsce nikt nie znalazł innej drogi. Mamy hasło wielokrotnie puszczane, że jest mowa o rewitalizacji i Pan ma do nas pretensje, że myśmy tu nie przymusili, albo nie przywieźli społeczeństwa. Jaką metodą mamy to zrobić? (…) Proszę sobie dokonać analizy tego programu, a jak się uda, to zrobić i znaleźć jakąś fajną propozycję i nam to przedstawić. (…) Zgodnie z harmonogramem marszałka, my musimy być gotowi do pierwszego kwartału przyszłego roku. Nawet do 6. tygodni będą okresy odraczane. My też nie w pośpiechu działamy. Najlepiej by było na koniec roku to mieć i potem spotkać się np. 22 grudnia na nadzwyczajnej sesji i to omówić. Te pomysły przecież nie wyszły ode mnie, tylko od prezydium i rady miasta. Z jednego musimy sobie zdać sprawę, że w Regionalnym Programie jest 136 mln. zł. Wszystkie duże miasta i małe gminy (nawet najmniejsze) takie programy przygotowują. Ale jak patrzymy na te obszary, które wyznaczyliśmy, to nie należy liczyć, że zostaną zrobione wszystkie. Jeżeli w jednym miejscu będzie kosztować 5 milionów, w drugim – 10 milionów, w trzecim – 15 milionów, a w czwartym – 20 milionów, to razem zdecydujemy, jaką decyzję podjąć. Mamy 136 milionów zł. Jeżeli marszałek rozpisuje cztery nabory i zostaje na pierwszym naborze kwota wyczerpana, to nie ma już kolejnych naborów. Pewnie z tych 136 milionów zł, ta pula się zmniejszy o brexit (…) Teraz mamy termomodernizację i ona też była na cztery lata prognozowana, ale w pierwszym naborze było 500% kwoty programowanej i pula się za pierwszym razem wyczerpała. Z tej puli będzie realizowany średnio co trzeci wniosek. Trzeba się uzbroić w ogromną cierpliwość, być przygotowanym i mieć świadomość, że powstały subregiony. Te pieniądze zostaną zawężone trochę do subregionów, żeby Kraków nam tych wszystkich pieniędzy nie „przejadał”. Ale wszyscy się dzisiaj przygotowujemy do tego projektu. Nawet najmniejsze gminy aplikowały do kilku projektów. Filozofia jest taka, że bardzo trudno będzie te wnioski oceniać. – dowodził burmistrz.
– Ja tylko podkreślę, że jestem osobiście bardzo zadowolony z opracowanego programu. Jestem zaskoczony natomiast tym terminem zamknięcia wniosków. Dosłownie 194 osoby w sondzie, to nie jest dla mnie żaden wskaźnik do rewitalizacji. Pierwszy raz od Pana dziś słyszę, żeby przygotować wnioski przed zamknięciem terminu. Sześć miesięcy i przy naprawdę wielkim dołożeniu się do tego, mielibyśmy już finał. (…) Sięgnąłem do projektu budżetu i jest już kwestia ukierunkowana. To jest już tak jasne, że macie to dograne. Jak można w ten sposób społeczeństwa niedoinformować, że do 31 grudnia zamykamy jakiekolwiek konsultacje. Nie załatwiajmy tego przy zielonym stoliku! Zostaliście – zostaliśmy – wybrani przez społeczeństwo. – udowadniał Stanisław Ostrowski.
– O rewitalizacji wszyscy mamy wiedzę od pierwszego etapu. Internet i komputer w domu ma każdy. Były informacje też w mediach. Każdy z nas jest reprezentantem społeczeństwa i może chodzić na zebrania ze społeczeństwem. Przecież nikt nikomu ust nie zamyka. Każdy mógł się wypowiedzieć na ten temat. Nie robi się tego, żeby ludziom zamknąć usta, czy zrobić społeczeństwu na złość. Chyba w XXI wieku każdy ma szanse się wypowiedzieć. – przerwała dyskusję, zniecierpliwiona wymianą zdań, Bogusława Serwicka.
Uchwała przeszła większością głosów. Przeciw opowiedział się Stanisław Ostrowski, który wyraził obawę, że z uczestnictwa w tak ważnym społecznie projekcie zostali wyłączeni mieszkańcy.
– Społeczeństwo też tego nie przyjmie – stwierdził niezrzeszony radny.
Podobny problem pojawił się również przy okazji omówienia przez burmistrza drugiej uchwały [w sprawie zasad wyznaczania składu oraz zasad działania Komitetu Rewitalizacji]. Wywiązała się też podobna dyskusja. Stanisław Ostrowski zarzucał, że władze chcą zamknąć temat bez konsultacji i równocześnie zamknąć drogę do składania wniosków. Udowadniał również, że rządzący ponownie działają w pośpiechu i nie ma czasu na rzeczowe dyskusje w tej sprawie. Obawiał się też, że głos mieszkańców nie będzie wysłuchany i uwzględniony. Burmistrz zaś bronił się, że mieszkańcy byli wielokrotnie, poprzez różne źródła, informowani o tym projekcie i mieli okazję wyrazić swoją opinię. Mogą również dalej przychodzić do urzędu i zgłaszać propozycje. Tłumaczył, że nie odpowiada jednak za zainteresowania mieszkańców, którzy nie wyrażają szczególnej chęci uczestnictwa w tym projekcie. W sukurs burmistrzowi przyszedł Piotr Sacha z Referatu Inwestycji i Zamówień Publicznych.
– Stanisławie ukochany, Panie radny, cała procedura trwa od maja, a konsultacje trwają bezustannie, bez przerwy. Aktywność radnego ma też polegać na tym, żeby radny też składał wnioski. Proszę dziś wypełnić kupon i wysłać. Proszę złożyć wniosek, bo bez tego się nie uda. Miesiąc temu Państwo podjęli tę uchwałę. – mówił Piotr Sacha.
– Wnioski, które się będą pojawiać, będę przeze mnie czy przez komitet dyskutowane – zapewnił burmistrz.
Na poprzedniej sesji podjęto uchwały w sprawie wyznaczenia obszarów zdegradowanych i obszarów rewitalizacji gminy Dąbrowa Tarnowska. Wyznaczenie tych obszarów umożliwi opracowanie Gminnego Programu Rewitalizacji.
W gminie wskazano kilka obszarów: sołectwo Morzychna; sołectwo Nieczajna Dolna i Górna; centrum miasta – planty i os. Westerplatte – teren wokół kotłowni, garażowisko aż po Budomex oraz oś. Kościuszki pod przetwórnię, ulice: Oleśnicka i Kościuszki. O wyznaczeniu tych obszarów decydowało: przekroczenie wartości wskaźników niekorzystnych zjawisk społecznych, środowiskowych, gospodarczych i funkcjonalno – przestrzennych oraz opinie 194. osób, które oddały głos w ankiecie internetowej i wskazywały najczęściej te obszary.
Propozycje projektów można złożyć do ok. 10 grudnia; mogą je składać również mieszkańcy, ale z ich strony na razie nie widać szczególnego zainteresowania tym programem. Może również dlatego, że nie jest to rewitalizacja przestrzenna (jak ta, która – jakiś czas temu – objęła os. Westerplatte), ale społeczna. Rezultatem tej rewitalizacji powinno być utworzenie nowych miejsc pracy, co jest przestrzegane zwłaszcza przy ocenie projektu. Trwałość tego projektu obejmuje okres 5. lat.
Finansowane będzie w tym przypadku samo działanie, a nie budowa obiektów umożliwiających to działanie (tym trudniej napisać taki projekt, gdyż na budowę trzeba sobie zapewnić finansowanie, przekaz programu jest mało konkretny, ale – z drugiej strony – tym trudniejsza będzie potem jego ocena). Chodzi o nadanie „nowego życia” przestrzeni miejskiej zwłaszcza tam, gdzie kumulują się niekorzystne zjawiska społeczne. Prawdopodobnie „przejdą” najwyżej dwa projekty. Gmina liczy, że uda się przeforsować projekt dot. plant miejskich.
Radni uaktywnili się wyraźnie zwłaszcza w punkcie dot. wolnych wniosków, gdyż w programie nadzwyczajnej sesji nie znalazło się miejsce na punkt dot. zapytań i wniosków radnych.
– Starostwo powiatowe przy swoich drogach nie chce brać odpowiedzialności za usuwanie padłej zwierzyny. Gminy biorą odpowiedzialność za usuwanie tego przy swoich drogach. Panie burmistrz, trzeba jakoś ustalić i zwrócić uwagę, żeby wszystko było wyjaśnione czarno na białym – wnioskował Andrzej Giza.
Barbara Gawle zwróciła uwagę na duże kolejki do okienek i bankomatu w Banku PKO, zwłaszcza w czasie wypłat emerytur. Rada wystosowała już wniosek do dyrekcji banku o zwiększenie obsady, ale prawdopodobnie będą zmuszeni go powtórzyć, gdyż mieszkańcy się na to skarżą.
– Proszę złożyć wniosek do Banku Narodowego PKO o większą obsadę przy okienkach. Są ponownie skargi ludzi starszych. Tworzą się ogromne kolejki do kas. Kiedyś wywiązała się straszna awantura z tego – mówiła Barbara Gawle.
– Ja też taką sytuację zastałem z kolejką. Rozmawiałem z Panią dyrektor i powiedziała, że tak rynek funkcjonuje i możliwości nie ma zwiększenia obsady. Uprzedziłem, że będę interweniował w centrali. – zadeklarował burmistrz.
Krzysztof Wilk zwrócił uwagę na brak oświetlenia ulic w niektórych miejscach. Skarbnik gminy Małgorzata Bąba naciskała, by rada nareszcie zdeklarowała się, czy przeznaczy pieniądze na szpitalne łóżka na OIOM – ie.
– Proszę, żebyście podjęli decyzje w sprawie tych łóżek, bo nie mogę tego zostawić na koniec roku. – mówiła Małgorzata Bąba.
– Rozmawiałem z dyrekcją szpitala, ale była kwestia rozstrzygnięcia przetargu. – mówił burmistrz, który pod naciskami skarbniczki ponownie porozumiał się z dyrektorem szpitala, by ustalić, jak wygląda ta procedura przetargowa.
Bogusława Serwicka zwróciła ponownie uwagę na oświetlenie nad drogą krajową, które ma działać w Smęgorzowie już od 15 grudnia. Przynajmniej tak obiecuje GDDKiA…
– Odnośnie oświetlenia nad drogą krajową. Ono 15 grudnia powinno zabłysnąć, według deklaracji GDDKiA. Co z tym? Gdyby nie było tych łóżek do szpitala, to chociaż część proszę przeznaczyć na zrobienie czegoś z ogromną dziurą między przedszkolem, a domem Pana Szkotaka. Tam się robi jezioro, jak popada deszcz. – wnioskowała Bogusława Serwicka.
Józefa Taraska zwróciła uwagę, że – jej zdaniem – nowa spółka nie radzi sobie z odśnieżaniem dróg. Innymi słowy: zima znów zaskoczyła drogowców.
– Proszę, żeby zmobilizować spółkę, żeby wyjeżdżała jak należy do napiaszczania na śliskie drogi. – mówiła Józefa Taraska.
Zygmunt Kułaga wnioskował o prawidłowe oznakowanie dróg w Dąbrowie Tarnowskiej.
– My od dyrekcji szpitala nie możemy wymóc, żeby zbierali na ten cel też od innych gmin. My, jeżeli mamy wolę, to dokładamy. Pieniądze na ten cel są zarezerwowane – mówił burmistrz w odpowiedzi na wątpliwości radnych, czy gmina Dąbrowa Tarnowska nie jest jedyną, która ma dołożyć się do szpitalnych łóżek.
Rada zdecydowała się jednak na przekazanie kwoty na zakup łóżka – projekt uchwały w tej sprawie będzie gotowy na kolejną sesję.
Odnośnie oświetlenia ulicznego burmistrz powiedział:
– Jest działanie spowolnione w Energetyce, bo nie zabezpieczyli sensownego budżetu. Dyrektor w Krakowie twierdzi, że jak nie ma tego wpisanego w budżecie, to nie przyjmujemy. Ale jest taka wola, żeby sytuacje awaryjne zabezpieczać. Tam, gdzie jest tylko powieszenie lampy, tam się da jeszcze w tym roku. A tam, gdzie jest to projektowane, to w przyszłym roku.
– Sprzątanie przystanków jest wpisane w umowę i przez Miejskie Przedsiębiorstwo będzie realizowane. Na tę zimę nie przewidujemy jakiegoś rozkręcania firmy, ale przyjdzie wiosna, to zrobimy tak, żeby to spektrum robót było większe. Ale też nie możemy powiększać załogi, żeby w styczniu im płacić niepotrzebnie. – przekonywał Krzysztof Kaczmarski.
– Przynajmniej w tym roku trzeba zabezpieczyć dodatkowo 300 tys. zł. na zapłacenie spółce – mówiła księgowa gminy.
Rozpoczęła się również szersza dyskusja nt. wywozu śmieci, których w całej gminie z miesiąca na miesiąc przybywa. Radni i burmistrz ostrzegają, że w takiej sytuacji – niezależnie od starań samorządu – cena za ich wywóz wzrośnie. Na razie nie było podwyżek, gdyż tarnowskie MPGK, z którym gmina ma umowę, dysponuje swoim wysypiskiem i nie musi płacić dodatkowo za składowanie. Ale rosnąca w oczach ilość odpadów (spowodowana nie tyko okresem jesiennym) wymusi podwyżkę cen. Radni dyskutowali też, kto ponosi większą odpowiedzialność za zwiększoną produkcję śmieci: wsie czy miasto.
– Ja mówię tylko tyle: ludzie płacą i płaczą – przekonywała Józefa Taraska.
– I wystawiają coraz więcej śmieci. – skwitował Jacek Sarat.
Jacek Świątek zaproponował, by kontrolnie zważyć kilka śmieciarek w celu sprawdzenia, czy śmieci nie przybywa dopiero w Tarnowie.
– Czy mieszkańcy sumiennie, zgodnie z deklaracjami, segregują śmieci? Podejrzewam, że większość tych segregowanych ląduje w śmieciach ogólnych. – mówił Andrzej Giza.
– Brakowało w systemie ok. 5 tys. deklaracji wywozu śmieci, jak to ostatnio sprawdzaliśmy – zwrócił uwagę Jacek Sarat.
– Troszeczkę na wsiach przybyło, ale dalej 4,5 % nie ma. Ludzie deklarują w 90%, że segregują. Śmieci segregowane też są wożone. Kiedyś firmy na tym zarabiały. Dzisiaj to jest obojętne. Nie są już za darmo. U nas nie jest wysoka cena śmieci. Prośba jest jeszcze do sołtysów – podejdźcie do ludzi. Spróbujcie nam pomóc. Poza deklaracją nie mamy innych możliwości weryfikacji, kto wyrzuca, a nie płaci za śmieci. Jeszcze się spotkamy w tej sprawie ze spółdzielnią, ale będziemy naciskać wspólnoty, zarządców i spółdzielnię, żeby to weryfikować. Duże miasta też mają takie problemy, jak my. Rozmawiałem z samorządowcami w Krakowie i tam mają jeszcze większy problem, bo przybywają masowo turyści i tych odpadów nie da się rozliczyć – mówił Stanisław Ryczek.
– Wszyscy z sołtysów to zweryfikowali. Ja śmiem twierdzić, że na wsiach nie ma takich zaległości z deklaracjami, jak w mieście. – powiedziała Bernadetta Mrówka.
– Bardzo dużo tych osób nie ma, bo ludzie wyjeżdżają za granicę, a studenci do innych miast. I te osoby nie płacą. Nigdy nie dojdziemy do tego momentu, że liczba zrówna się nam z zameldowanymi – tłumaczył Jacek Świątek.
– Zaproponowałbym na najbliższą komisję poszukanie pomysłu rozwiązania tego. U nas ten nawyk segregacji jest. Nie ma szans, żeby sąsiad nie „doniósł”, że ktoś wrócił do mieszkania. Bo „doniosą”. Ja bym proponował, że nie ma co się czaić. Trzeba iść nieraz „po bandzie” w takich sprawach, bo nie ma innej rady – przekonywał Stanisław Ostrowski.
– Kompost się robi, a nie trzeba tego wszystkiego wyrzucać do śmieci – Stanisław Król zwrócił się do osób posiadających działki, które nie muszą wyrzucać śmieci organicznych do kontenerów – Jeżeli będzie podwyżka, to będzie problem.
Na razie nie wiadomo, jak rada miejska i władze uporają się z problemem przybywania śmieci, braku deklaracji osób, które od tego obowiązku się wymigują (np. wymeldowanie z dotychczasowego miejsca zamieszkania i przeniesienie gdzie indziej) i wyrzucania odpadów do kontenerów ogólnych, podczas gdy na deklaracji widnieje „segregacja”.
Do rady miejskiej wpłynęły też liczne pisma, które przedstawił przewodniczący. W jednym z nich dyrektor Niepublicznej Niepłatnej Szkoły Podstawowej z Niepublicznym Niepłatnym Oddziałem Przedszkolnym w Żelazowce, w związku z odrzuceniem przez samorząd prośby o podniesienie dotacji oświatowej, tym razem wnioskuje o pokrycie koniecznych inwestycji i remontów:
dobudowę dwóch sal lekcyjnych (w obliczu zmiany systemu szkolnictwa na ośmioklasowy), poprawę dachu i rynien (woda gromadzi się na dachu i przecieka sufit po stronie przedszkola), korekcję pasu podrynnowego (w zimie tworzą się długie sople, które zagrażają bezpieczeństwu dzieci), zabezpieczenie dwóch daszków z papy na wejściach do szkoły, budowę „Orlika” dla dzieci (który służyłby również wsi), zapewnienie środków finansowych na pracę „Pana Stopa”, który przeprowadza dzieci przez jezdnię (na 2017 r. szkoła będzie miała z tym problem) oraz zakup sztandaru dla drużyny „Orląt”.
List został skierowany do Komisji Oświaty, która zadecyduje, czy gmina pomoże niepublicznej szkole, którą nie tak dawno przekształcała, m.in. by pozbyć się kosztów własnych.
– Trzeba wzbudzić taką inicjatywę, żeby robiąc coś, postarać się zapewnić na to finansowanie – powiedziała Bogusława Serwicka odnośnie zakupu sztandaru dla drużyny „Orląt”. Wielu radnych było podobnego zdania.
Nadzieje wiceburmistrza na polubowne rozwiązanie sprawy nieprawidłowej wycinki drzew (na którą zwrócił uwagę Józef Borowski) prawdopodobnie okazały się płonne. Trudno powiedzieć, co samorząd zrobił w tej sprawie przez (krótki) czas od poprzedniej sesji. Dość jednak stwierdzić, że odczytano tym razem kolejny list mieszkańca Dąbrowy, tyle tylko, że utrzymany w ostrzejszym i bardziej radykalnym tonie.
Józef Borowski, który przedstawił ten problem na jednej z poprzednich sesji (Komisja Rewizyjna uznała skargę za zasadną), tym razem w liście domagał się rozwiązania sprawy. Zażądał, by sołtysi z Brnika, Żelazówki i Laskówki Chorąskiej – pod odpowiedzialnością karną – przedstawili burmistrzowi zgody od właścicieli działek na wycinkę drzew (jako materiały dowodowe). Dociekał też, m.in. czy sołtysi otrzymali wynagrodzenie od spółki „Eltar”, która na zlecenie „Tauronu” dokonała wycinki drzew. Pierwszy odezwał się oburzony Stanisław Król, który podniesionym głosem stwierdził:
– Ja tak dla humoru powiem, że jak Borowski zechce zmierzyć Królowi nogę, to zmierzcie mi nogę! Co Wy pośmiewisko z siebie robicie?!! – zwrócił się do radnych.
Zareagował na to wiceburmistrz, który dążył w tej sprawie do ugody. Jeszcze na poprzedniej sesji sądzono, że uda się wypracować konsensus. Radni coraz śmielej mówili, że rozwiązanie tej sprawy, to „moment historyczny” dla gminy, gdyż problem pojawił się przed laty. Z sesji na sesję sytuacja jednak uległa diametralnej zmianie. Obecnie wiadomo, że „historycznego momentu” raczej nie będzie, a radni okazali bezradność wobec tej skargi. Jak dalej potoczy się ta sprawa? Czy będą z którejś ze stron zawiadomienia do prokuratury? Czas pokaże.
– Jak wie, że „Eltar” działał nielegalnie, to niech zawiadomi prokuraturę. – powiedział wiceburmistrz.
Wpłynęło również pismo od Radosława Dyjaka, mieszkańca Zagumnia, który wnioskował o przejęcie prywatnych działek pod budowę drogi publicznej. Ta sprawa była już poruszana na poprzedniej sesji. Okazało się, że zostało to już ujęte w budżecie na 2017 r.
us
fot. (archiwum)